Swoboda fotografowania. Kiedy można, a kiedy nie powinno się robić zdjęć?

Każdy fotograf spotkał się na swojej zawodowej ścieżce z sytuacją, która rodziła dylemat odnośnie tego, czy powinno się nacisnąć spust migawki czy być może w tym jednym konkretnym momencie odpuścić. Takie sytuacje dotykają rozchwytywanych reporterów, dla których miejscem pracy są wydarzenia odbywające się niejako bez żadnej kreacji ze strony fotografa, jak i podczas ślubów. Czy faktycznie istnieje jakaś etykieta mówiąca o tym, kiedy powinno się zrobić zdjęcia, a kiedy fotografowanie staje się aktem nietaktu?

Ślub. Czy fotograf ma swobodę działania?

Fotografia ślubna wbrew pozorom nie należy do najłatwiejszych zadań, nawet dla zawodowego fotografa z wieloletnim stażem. Choć harmonogram każdego ślubu jest podobny, to jednak uchwycenie wszystkich newralgicznych momentów w sposób nietuzinkowy to dosyć twardy orzech do zgryzienia. Błogosławieństwo rodziców, wręczenie obrączek, przysięga, a potem ciąg dalszy na weselnej sali. Trzeba przyznać, że takie dni bywają również dla fotografów dosyć intensywnym przeżyciem. To również dzień, w którym spora część odpowiedzialności spoczywa właśnie na osobie dzierżącej w dłoni aparat fotograficzny. Ważnym jest, aby uwieczniać momenty w sposób nieinwazyjny. Wielu fotografów ślubnych uważa, że bycie niewidocznym to kluczowa sprawa. Fotograf ślubny powinien być cichym świadkiem, którego obecność jest niemal niezauważalna. Nie powinien wobec tego absorbować gości swoją obecnością, zwłaszcza w trakcie posiłków. Jeżeli należymy do grona fotografów ślubnych i nie chcemy popełnić faux pas, to z całą pewnością nie powinniśmy fotografować gości w trakcie jedzenia. Nikt nie ucieszy się z pamiątki w postaci portretu z rosołem i roladami w tle. Takich sytuacji należy bezwzględnie unikać. Szkoda aparatu i przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że żaden z gości nie będzie czuł się komfortowo, gdy zobaczy polującego fotografa w tłumie.

Rozterki moralne fotografa

W latach dziewięćdziesiątych świat obiegło zdjęcie fotoreportera Kevina Cartera, który udał się do południowego Sudanu, by udokumentować panującą wówczas klęskę głodową. Na zdjęciu Cartera znajduje się mała afrykańska dziewczynka pochylona do przodu i niezdolna do stania o własnych siłach. Moc i wymowność zdjęcia znajduje się tuż za plecami dziewczynki w postaci sępa, który tylko czeka aż dziewczynka skona. Za zdjęcia Carter otrzymał Pulitzera, aczkolwiek bardzo szybko rozpętała się prawdziwa nagonka na fotografa, któremu zarzucono, że nie pomógł. Moralne kwestie wciąż są spornymi kwestiami w przypadku fotografii reporterskiej. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, czy fotograf w danej sytuacji powinien zareagować, odkładając sprzęt na bok. Jest to poniekąd kwestia indywidualna i w pełni uzależniona od postawy danej osoby.

Fotografia w świetle prawa

W Polsce nie obowiązuje prawo zakazujące wykonywania zdjęć w przestrzeni publicznej. Nie oznacza to jednak, że zrobione zdjęcia można rozpowszechniać, jak nam się żywnie podoba, zwłaszcza gdy w kadrze znajdują się ludzie. Rozpowszechnianie takich zdjęć może zostać potraktowane jako naruszenie dóbr osobistych, a zatem wiąże się z problemami dla fotografa. Oczywiście niektórzy fotografowie nie przejmują się zbytnio takimi zasadami, publikując ujęcia reporterskie bez refleksji i wiedzy, czy osoba widniejąca na fotografii pragnie rozpowszechnianego w sieci wizerunku. Warto jednak pamiętać, że wykorzystywanie czyjegoś wizerunku bez jego wiedzy może być brzemienne w skutki. Trzeba również uważać podczas fotografowania sztuki lub traktując sztukę jako tło do innego rodzaju zdjęć. W takim wypadku może dojść do naruszenia praw autorskich, co również może dosyć nieciekawie skończyć się dla fotografa. Jak widać, praca fotografa wymaga również odpowiedniej wiedzy, która pozwoli uniknąć kłopotów.